Google Chrome jako malware? Analiza praktyki automatycznej instalacji 4 GB modelu Gemini AI

Google chrome.

W maju 2026 roku głośno zrobiło się o odkryciu, którego dokonał Alexander Hanff, szwedzki badacz prywatności znany jako „That Privacy Guy”. Okazało się, że przeglądarka Google Chrome od pewnego czasu automatycznie i bez wyraźnej zgody użytkownika pobiera na jego komputer około 4-gigabajtowy plik zawierający model językowy Gemini Nano. Plik o nazwie weights.bin jest przechowywany w katalogu OptGuideOnDeviceModel i nawet po ręcznym usunięciu – przeglądarka pobiera go ponownie. Niniejszy artykuł analizuje to zjawisko w kontekście definicji malware, potencjalnych naruszeń prawa (w tym RODO i ePrivacy Directive), a także rzeczywistych kosztów – zarówno dla użytkownika końcowego, jak i dla środowiska.

1. Wprowadzenie – ukryta instalacja bez zgody użytkownika

Współczesne przeglądarki internetowe coraz częściej implementują rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. Jednak to, co odkrył Hanff, wykracza poza standardowe aktualizacje oprogramowania. W swoim eksperymencie badacz założył nowy profil Chrome na komputerze Mac, a następnie monitorował logi systemu plików – bez wykonywania jakiejkolwiek interakcji z przeglądarką. Po około 14 minutach Chrome utworzył odpowiedni katalog i pobrał pełny, 4-gigabajtowy plik modelu AI.

Proces ten odbył się:

  • bez okna zgody (consent prompt),

  • bez opcji rezygnacji (opt-out) w widocznych ustawieniach,

  • bez powiadomienia użytkownika o planowanym pobraniu.

Z technicznego punktu widzenia mamy więc do czynienia z instalacją oprogramowania (modelu AI o znacznych rozmiarach) na urządzeniu użytkownika, która została przeprowadzona w sposób ukryty i niejawny. To zachowanie wpisuje się w część definicji złośliwego oprogramowania (malware) – szczególnie w zakresie kategorii potencjalnie niechcianego programu (PUP – Potentially Unwanted Program) oraz działań typowych dla oprogramowania szpiegującego w kontekcie braku transparentności.

2. Skala zjawiska – od ilu urządzeń mówimy o problemie?

Google Chrome jest najpopularniejszą przeglądarką świata – jej udział w rynku przekracza 64%, a liczba użytkowników szacowana jest na od 3,45 do 3,83 miliarda osób. Jeśli model jest dystrybuowany do setek milionów lub miliardów urządzeń, skala zjawiska staje się bezprecedensowa.

Hanff oszacował, że:

  • Dystrybucja modelu do 100 milionów–1 miliarda urządzeń generuje zużycie energii na poziomie 24–240 GWh,

  • Co przekłada się na emisję od 6 do 60 tysięcy ton CO₂.

Są to wartości porównywalne z rocznym śladem węglowym kilku tysięcy gospodarstw domowych. W kontekście walki ze zmianami klimatycznymi oraz zasad zrównoważonego rozwoju (ESG) takie działania dużego gracza technologicznego budzą poważne wątpliwości etyczne i prawne.

3. Dlaczego Google to robi? Prawdziwy cel instalacji

Według oficjalnych statementów Google, model Gemini Nano ma wspierać:

  • funkcje bezpieczeństwa, takie jak wykrywanie oszustw (scam detection),

  • funkcje developerskie API,

  • asystę w pisaniu („Help me write”),

  • organizację kart.

Firma argumentuje, że przetwarzanie na urządzeniu (on-device) zwiększa prywatność, bo dane nie są wysyłane do chmury. To prawda – ale nie wyjaśnia, dlaczego instalacja odbywa się bez zgody i dlaczego nawet po usunięciu plik jest przywracany.

Prawdziwy, biznesowy cel jest najprawdopodobniej inny i znacznie mniej altruistyczny.

3.1 Obniżanie kosztów operacyjnych Google

Model językowy (LLM) przetwarzany lokalnie na komputerze użytkownika odciąża infrastrukturę chmurową Google. Każde zapytanie do AI, które odbywa się lokalnie, to zapytanie, które nie generuje kosztów obliczeniowych po stronie Google (energia, serwery, przepustowość). W skali miliardów urządzeń daje to gigantyczne oszczędności.

Tymczasem – co ironiczne – widoczny w przeglądarce „AI Mode” nie korzysta z lokalnego modelu. Wszystkie zapytania kierowane do tej funkcji trafiają i tak do zdalnych serwerów Google. Użytkownik ponosi więc koszty (miejsce na dysku, transfer danych, energia) za model, z którego być może nigdy nie skorzysta, podczas gdy Google i tak przetwarza jego dane w chmurze.

3.2 Wykorzystanie komputera użytkownika jako węzła pośredniczącego

Bardziej zaawansowana hipoteza, którą sygnalizujesz w pytaniu, zakłada, że Google może wykorzystywać zainstalowany model (oraz moc obliczeniową komputera użytkownika) jako element rozproszonej sieci – np. do przetwarzania zapytań innych użytkowników lub walidacji wyników. Choć Google tego nie potwierdza, technicznie rzecz biorąc model działający lokalnie mógłby być wykorzystywany jako serwer pośredni (distributed computing). Na dzień publikacji artykułu nie ma jednak publicznych dowodów na takie wykorzystanie – pozostaje to w sferze uzasadnionych obaw, biorąc pod uwagę sposób instalacji.

4. Analiza w kontekście definicji malware

Klasyczna definicja złośliwego oprogramowania (malware) obejmuje programy, które:

  1. Instalują się bez wiedzy i zgody użytkownika.

  2. Wykonują niepożądane działania (np. obciążają zasoby systemowe).

  3. Są trudne do usunięcia lub po usunięciu odtwarzają się.

Wszystkie te cechy spełnia instalacja Gemini Nano przez Chrome:

Cecha Status Uzasadnienie
Instalacja bez zgody ✔️ SPEŁNIONE Brak okna zgody, brak wyraźnego powiadomienia
Brak łatwego opt-out ✔️ SPEŁNIONE Nawet w najnowszej wersji opcja wyłączenia jest ukryta w ustawieniach systemowych (chrome://flags lub chrome://settings/system)
Automatyczne przywracanie po usunięciu ✔️ SPEŁNIONE Ręczne usunięcie pliku weights.binpowoduje jego ponowne pobranie przez Chrome
Obciążanie zasobów bez korzyści dla użytkownika ✔️ SPEŁNIONE Większość użytkowników nie korzysta z funkcji wymagających lokalnego AI, a główny „AI Mode” i tak korzysta z chmury

4.1 Ale czy to „pełnoprawny malware”?

Należy zachować ostrożność w etykietowaniu. Klasyczne malware (np. robak, koń trojański) ma na celu wyrządzenie szkody lub kradzież danych. W tym przypadku Google nie kradnie danych (przeciwnie – argumentuje zwiększoną prywatnością dzięki on-device processing), ale instalacja odbywa się bez zgody, a konsekwencje (utrata miejsca na dysku, transfer danych, koszty energetyczne) są dla użytkownika realne.

Bardziej precyzyjne określenie to: potencjalnie niechciany program (PUP) o cechach oprogramowania szpiegującego w kontekście braku transparentności (spyware-like lack of transparency). W praktyce jednak dla przeciętnego użytkownika różnica jest czysto akademicka – jego komputer wykonuje niechcianą pracę na rzecz Google.

5. Aspekty prawne – naruszenie RODO i ePrivacy Directive

Alexander Hanff, który jest nie tylko badaczem, ale także prawnikiem specjalizującym się w ochronie danych, wskazuje na konkretne naruszenia przepisów unijnych.

5.1 Artykuł 5(3) ePrivacy Directive

Dyrektywa o prywatności i łączności elektronicznej (ePrivacy Directive) w artykule 5(3) stanowi, że przechowywanie informacji na urządzeniu końcowym użytkownika lub uzyskiwanie dostępu do już przechowywanych informacji jest dozwolone wyłącznie pod warunkiem, że użytkownik wyraził na to zgodę po otrzymaniu jasnej i wyczerpującej informacji.

W przypadku Chrome:

  • Użytkownik nie wyraził zgody na zapisanie 4 GB modelu AI na dysku.

  • Informacja o pobieraniu modelu nie była ani jasna, ani wyczerpująca – była praktycznie żadna.

  • Nawet jeśli Google umieścił gdzieś w dokumentacji technicznej wzmiankę o możliwym pobieraniu, to nie spełnia to wymogu „aktywnej, świadomej zgody” (opt-in).

5.2 Zgodność z RODO

RODO wymaga, aby przetwarzanie danych odbywało się:

  • zgodnie z prawem,

  • rzetelnie,

  • transparentnie.

Google nie informuje użytkowników o tym, że na ich komputerach instalowany jest duży model AI, jakie dane są następnie przetwarzane lokalnie i czy (a jeśli tak, to jakie) informacje są zwrotnie przekazywane do Google. Nawet jeśli model działa lokalnie, to sama jego obecność i sposób jej implementacji mogą naruszać zasadę minimalizacji danych (art. 5 ust. 1 lit. c RODO) – 4 GB to nie jest „adekwatna, istotna i ograniczona do niezbędnego” ilość danych do działania przeglądarki.

5.3 Czy Google może powołać się na „niezbędność”?

Firma może argumentować, że model jest niezbędny do świadczenia usług AI (wykrywanie oszustw itp.). Jednak:

  • Przeglądarka działa bez tego modelu (funkcje AI nie są krytyczne dla jej podstawowego działania).

  • Użytkownik nigdy nie został zapytany, czy w ogóle chce tych funkcji.

  • Większość użytkowników być może nigdy nie aktywuje funkcji wymagających lokalnego AI.

Zatem nie można mówić o „niezbędności” w rozumieniu przepisów o ochronie danych. Zgodnie z art. 6 ust. 1 RODO, przetwarzanie (w tym instalacja oprogramowania) wymaga albo zgody, albo innej podstawy prawnej – a „niezbędność do świadczenia usługi” jest w tym przypadku wątpliwa, skoro usługa (przeglądanie stron) działa bez modelu.

6. Praktyczne konsekwencje dla użytkownika końcowego

6.1 Utrata miejsca na dysku

Dla posiadaczy laptopów z dyskami 128 GB lub 256 GB (szczególnie MacBook Air, tanie ultrabooki) 4 GB to znacząca utrata miejsca. W skrajnych przypadkach – gdy model jest wielokrotnie pobierany lub nie usuwane są stare wersje – użytkownicy zgłaszali zajętość nawet 12 GB.

6.2 Koszty transferu danych

W wielu krajach (w tym w Polsce, choć w mniejszym stopniu niż np. w USA czy krajach rozwijających się) użytkownicy wciąż mają limitowane plany transmisji danych (mobile broadband, domowy internet z limitem GB). 4 GB pobrane w tle bez wiedzy użytkownika to realny koszt – dla kogoś z limitem 50 GB miesięcznie to prawie 10% limitu zmarnowane bez wyraźnego powodu.

Hanff wskazuje, że w niektórych rynkach 4 GB to cały miesięczny budżet transferu danych.

6.3 Brak korzyści dla użytkownika

Jak wykazano, główna, widoczna funkcja AI w Chrome („AI Mode”) nie korzysta z lokalnego modelu – zapytania i tak idą do chmury Google. Funkcje, które faktycznie korzystają z Gemini Nano (np. „Help me write” czy scam detection), są rzadko używane przez przeciętnego użytkownika. Większość osób nie zauważy różnicy po wyłączeniu lokalnego AI, za to odzyska 4 GB miejsca na dysku.

7. Jak sprawdzić, czy model jest zainstalowany i jak go usunąć?

7.1 Lokalizacja pliku

System operacyjny Ścieżka do pliku weights.bin
Windows %LOCALAPPDATA%\Google\Chrome\User Data\OptGuideOnDeviceModel\
macOS W katalogu profilu Chrome, podobna struktura
Linux (Ubuntu) Analogicznie w katalogu .config/google-chrome/

7.2 Metoda tymczasowa (ręczne usunięcie)

Można usunąć folder OptGuideOnDeviceModel. Uwaga: Chrome przy najbliższej okazji (sprawdzenie aktualizacji, uruchomienie) pobierze model ponownie, chyba że zostanie to zablokowane.

7.3 Metoda trwała (w Chrome 149 i nowszych)

Google w odpowiedzi na krytykę dodał oficjalną opcję wyłączenia w ustawieniach:

  1. W pasku adresu wpisz: chrome://settings/system

  2. Znajdź opcję związaną z „on-device AI” lub „Gemini Nano”

  3. Wyłącz ją – spowoduje to usunięcie modelu i zablokowanie dalszych pobrań

7.4 Metoda zaawansowana (flags)

Dla starszych wersji:

  1. Wpisz w pasku adresu: chrome://flags

  2. Wyszukaj frazę: optimization guide on device

  3. Ustaw wartość na Disabled

7.5 Ostateczność – zmiana przeglądarki

Jeśli ktoś nie chce polegać na łaskawych ustawieniach Google, które mogą się zmienić przy kolejnej aktualizacji, jedynym pewnym rozwiązaniem jest całkowita rezygnacja z Chrome na rzecz innej przeglądarki (Firefox, Safari, Brave, Vivaldi – z zachowaniem ostrożności, bo niektóre z nich też implementują AI).

8. Podsumowanie i rekomendacje

Aspekt Ocena
Zgodność z prawem Wątpliwa – prawdopodobne naruszenie ePrivacy Directive (brak zgody na przechowywanie informacji) oraz RODO (brak transparentności, brak podstawy prawnej)
Transparentność Niedopuszczalna – instalacja bez jakiegokolwiek czytelnego powiadomienia
Koszty dla użytkownika Realne – utrata miejsca na dysku, transfer danych, energia
Korzyści dla użytkownika Minimalne – większość nie korzysta z funkcji wymagających lokalnego AI
Korzyści dla Google Gigantyczne – oszczędności na infrastrukturze chmurowej, możliwość wykorzystania rozproszonych mocy obliczeniowych

Rekomendacje dla użytkowników:

  1. Natychmiast sprawdź, czy masz folder OptGuideOnDeviceModel – jeśli tak, masz 4 GB do odzyskania.

  2. Wyłącz lokalne AI w ustawieniach Chrome (chrome://settings/system lub chrome://flags).

  3. Rozważ zmianę przeglądarki – przynajmniej do czasu, aż Google nie wprowadzi jednoznacznego, widocznego mechanizmu zgody (opt-in) przed instalacją takich komponentów.

  4. Zgłoś naruszenie – jeśli jesteś w UE, możesz rozważyć skargę do swojego organu nadzorczego ds. ochrony danych (w Polsce – UODO) w kontekście potencjalnego naruszenia RODO.

Rekomendacje dla decydentów i regulatorów:

  • Komisja Europejska oraz Europejska Rada Ochrony Danych (EDPB) powinny zbadać, czy praktyka Google nie narusza w sposób systemowy ePrivacy Directive.

  • Należy rozważyć, czy automatyczne, niejawne pobieranie wielogigabajtowych modeli na urządzenia użytkowników nie powinno być uznane za nieuczciwą praktykę rynkową(analogicznie jak w przypadku preinstalowanego bloatware).

  • Wymaganie wyraźnego opt-in przed pobraniem czegokolwiek poza krytycznymi aktualizacjami bezpieczeństwa powinno być standardem.

Czy Google Chrome działa jak malware? Z formalnego punktu widzenia – nie jest to klasyczne złośliwe oprogramowanie. Jednak w zakresie braku zgody, ukrytej instalacji, trudności w usunięciu i nieuzasadnionego obciążania zasobów użytkownika – zachowanie Chrome spełnia wiele kryteriów, które w innych kontekstach kwalifikowałyby oprogramowanie jako potencjalnie niechciane (PUP). Użytkownik ma prawo czuć się oszukany, a określenie „działa jak malware” – choć publicystycznie wyostrzone – oddaje powszechne odczucie braku kontroli nad własnym komputerem.


Artykuł powstał na podstawie doniesień Alexandra Hanffa („That Privacy Guy”), analiz serwisów 9to5Google, Android Headlines, TweakTown oraz oficjalnych statementów Google z maja–czerwca 2026 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *